KTG czyli inaczej kardiotokografia to nic innego, jak połączenie kardiografii i tokografii, czyli monitorowanie pracy serduszka naszego maluszka (płodu) i rejestrowanie skurczy macicy. Zazwyczaj po raz pierwszy wykonuje się je po 37-38 tygodniu ciąży oraz w trakcie porodu, żeby sprawdzić w jakim stanie jest dzieciątko, chyba że sytuacja wymaga wcześniejszej kontroli. Ale co Nam mówi takie badanie? A dużo. Ja jednak nie będę się rozpisywać o wszystkich jego szczegółach oraz używać skomplikowanych nazw. Chcę tylko krótko i treściwie, prostym językiem przekazać mamom rodzącym po raz pierwszy, podstawowe informacje na ten temat, by nie miały tego dylematu co ja w pierwszej ciąży, gdy słyszałam dookoła skrótowe: "idę na zapis", "będę miała robiony zapis" itp :)
A więc samo badanie nazywane zapisem KTG trwa ok. 20-30 minut. Na brzuch mamy założone dwa pasy z czujnikami, które monitorują: jeden - uderzenia serduszka, a drugi skurcze macicy. Dodatkowo dostajemy do ręki guziczek, który naciskamy gdy czujemy ruchy dziecka. Urządzenie wykonujące badanie drukuje wykres przedstawiający te trzy parametry (praca serca, skurcze macicy i ruchy dziecka). Prawidłowa częstość akcji serca mieści się w przedziale 110-150 uderzeń /minutę i w tym przedziale powinien się utrzymywać nasz wynik. Jeżeli wartość ta jest niższa niż 110 uderzeń/minutę lub wyższa niż 150 uderzeń/minutę to mamy do czynienia z jakimiś nieprawidłowościami. Zwiększone tętno może oznaczać np. zakażenie wewnątrzmaciczne lub infekcję mamy, natomiast zmniejszone może być skutkiem niedotlenienia. Oczywiście stan ten musi się utrzymywać w ciągłości, pojedyncze skoki występują np. gdy maluszek się porusza, dlatego też ruchy oznaczamy wciskając przycisk.
Oczywiście jest to bardzo ogólny opis, jednak da Wam zarys o co chodzi w tym badaniu. Jeżeli chcecie się w tym zagłębić bardziej, jest mnóstwo stron pisanych przez specjalistów na ten temat.
Pozdrawiam



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz