Święta, przeprowadzka, przygotowania do pojawienia się Henia, Zuzanna, która jest wszędzie i która uwielbia robić bałagan (a sprzątać musi mama), pranie, prasowanie, sprzątanie i te wszystkie codzienne obowiązki, których się nie da pominąć. Jak by tego wszystkiego było mało, to mama sobie wymyśliła pisanie bloga..., w czasie, kiedy natłok wszystkich rzeczy i spraw do ogarnięcia jest tak duży jak jeszcze chyba nigdy.... i czym to poskutkowało? Kilka postów (kosztem snu :)) i prawie tydzień ciszy. I w tym momencie właśnie chciałabym sprostować - NIE, nie wycofałam się, nie zrezygnowałam, nie odpuściłam sobie. Za długo się zbierałam do założenia bloga, żeby tak szybko odpuścić :) Dlatego informuję: pomysły są, tematy też, nawet zdjęcia, tylko po prostu brakuje czasu, żeby to wszystko poskładać, ale obiecuję poprawę. Postaram się w najbliższym czasie zacząć pisać regularnie, a póki co pozostaje mi jedno do powiedzenia: przepraszam :) i dziękujemy za tak liczne odwiedziny.
P.S. Znacie to?
Pozdrawiamy :)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz