Wielka Sobota prawie się kończy i chociaż pogoda nie dopisała, to i tak dzień zaliczamy do udanych. Wstaliśmy rano, przygotowaliśmy koszyczek do święcenia i nawet udało Nam się go poświęcić między deszczem a deszczem.
W tym roku po raz pierwszy wypróbowałam barwniki do jajek i niestety nie sprostały moim oczekiwaniom. Zdecydowanie zostaję przy tradycyjnych łupinkach z cebuli. Takie farbowanie jest szybkie, proste i efektowne. Jednak górę biorą stare, babcine sposoby :) co nie znaczy, że za rok nie wypróbujemy czegoś nowego. A teraz popatrzcie jak się farbowały nasze jaja krok po kroku:)
1. Przygotowałyśmy jajka do farbowania, wybrałyśmy te z najjaśniejszą skorupką, żeby kolor złapał jak najlepiej
2. Wszystkie dokładnie umyłyśmy, żeby nie były tłuste
3. Przygotowałyśmy łupinki z cebuli
4. Na spodzie garnka wyłożyłyśmy łupinki, następnie ułożyłyśmy jaja, które również przykryłyśmy łupinkami i delikatnie zalałyśmy wodą tak, żeby zakryła jaja i łupinki
I gotowałyśmy ok. 15-20 minut od zagotowania. PO wyjęciu z garnka zostawiłyśmy na ręczniku papierowym do obsączenia.
Drugą partię jajek jak już wcześniej wspomniałam, farbowałyśmy w barwniku. Kolory i nasycenie wyszły ładne, jednak wyjmując jajka ze szklanek łyżką kolor się ścierał. Również po wyjęciu na ręczniki kolor pozostawał na nich, zamiast na jajkach. Nie wspominając już o nacieraniu jajek tłuszczem , żeby się ładnie błyszczały. W efekcie wyglądały one tak:
Efekt końcowy był jednak zadowalający mimo tego, że jaja z barwnika nie były takie jak sobie wymarzyłam.
Jajka gotowe, święconka przygotowana, tylko taty, który pojechał kupić koszyczek nie widać ;)
Na szczęście Zuzia go wreszcie wypatrzyła :)
Koszyczki gotowe, możemy jechać święcić :)
Życzymy wszystkim Wesołych Świąt :)


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz